BowHunter pisze: czw 27 lis 2025, 21:29
Nie zagubi się jeśli wszystko jest trzymany w domu, na swoim miejscu tak jak wszystko.
...
Ja jako osoba ogarnięta z tym sprzętem, wiem co gdzie i jak ustawić, znać daje o sobie pamięć mięśniowa. Moja żona, czy ktoś inny zejdzie do tego agregatu z latarką, zacznie szukać i się zastanawiać. Mój agregat jest w piwnicy, nie używany otaczany jest przez pajęczyny zbierające kurz. Większość kobiet, wróci się po szczotkę i pewnie przy okazji ogarniania tego syfu, strąci też zalaminowaną instrukcję, której później będzie szukać. Nie mogę sobie pozwolić na taki scenariusz. Gdyż panika zawsze źle działa na rozwój sytuacji. Książka pozwoli jej, lub im zapoznać się z instrukcją uruchamiania tego agregatu, a po wszystkim po prostu zostanie odniesiona. Nawet zapomniana i tak będzie w domu w tym miejscu gdzie ostatnio była czytana. Nie mieszkam w galerii handlowej, więc nie zagubi się. Metalowe zatrzaski pozwolą na wyjęcie tych kartek które będą potrzebne, jeśli więcej osób będzie musiało wykonać kilka czynności jednocześnie.
Dużo ambitnych założeń. Prawa murphego niestety takie lubią.
Co do strącania zalaminowamej instrukcji...
Nie będzie strącona jeśli jest tak przyklejona że ,,zlezie dopiero z farbą".
Można ewentualnie wypisać najważniejsze rzeczy na obudowie niezmywalnym markerem.
Choć tutaj może kolidować z gwarancją i paradoksalnie nie jest tak trwałe.
Co do łączności. Jak ktoś zauważył w komentarzach na profilu fb.
Dobrze by było ten temat podzielić.
Na łączność w obrębie własnej grupy rodzinnej na miejscu i znajomych w najbliższej okolicy.
Ewentualnie do użytku organizując miejscową milicję pilnującą porządku w wypadku blackoutu lub powodzi.
Prostszy, tańszy i lżejszy sprzęt, przewaga ręczniaków a jakiekolwiek ogólnopolskie standardy nie są do niczego potrzebne.
Łączność na dalszy dystans i nasłuch licząc że może akurat ktoś 40-50-60 km dalej lub więcej ma nam do przekazania ważne informacje, potrzebny sprzęt, chęć i czas.
Na ile to jest prawdopodobne w gorszych czasach, każdy sam musi sobie odpowiedzieć.
A @Maślak poruszył właśnie bardzo ważny temat.
Czy mamy na tyle solidny, odporny na zakłócenia system że będzie on w stanie funkcjonować na korzyść naszej rodziny gdyby nie było nas na miejscu.
Czy nagromadziliśmy więcej prostych, solidnych narzędzi których nauczyliśmy ich poprawnie używać nawet gdy nie będą w szczytowej kondycji. I bez naszych podpowiedzi.
Czy przekombinowanych gadżetów które sami ogarniamy jak są akurat potrzebne i tylko mamy nadzieję że sobie z nimi poradzą.
Podobnie np z bronią, potrzebną w gorszych scenariuszach.
Czy mamy konstrukcje które podołają używaniu przez nich gdy niekoniecznie będą mieli czas na pieczołowite czyszczenie itd.
Dlatego podaję tu budowlane przykłady, gdzie sprzęt jest używany przez ,,międzynarodówkę" różnych ludzi którzy czasem są dość przypadkowi.
W ciężkich warunkach.
I rolniczy. Gdzie na gospodarstwie też często pracuje nadal cała rodzina. Oraz warunki pracy sprzętu też są ciężkie.