Mój ś.p. Ojciec był działkowiczem chyba gdzieś od 1982 czy 83. Jak jeszcze był w wojsku, rozparcelowani stary nieużywany poligon na obrzeżach Poznania, blisko Strzeszyna. Sama lita glina, trzeba było nawieźć kilka ładnych wywrotek czarnej ziemi, no ale wtedy to był żaden problem, zwłaszcza że działkowicze byli żołnierzami jednostki Wojsk Czołgowo-Samochodowych

.
Po kilku latach postawili całą rodziną altankę. Ja wtedy miałem kilka lat, nie za bardzo pomagałem, prędzej broiłem.
Ale do rzeczy.
Działka była zlokalizowana gdzieś 5-6 km od naszego domu. Prawie aż do swojej śmierci Ojciec uprawiał na niej owoce (śliwy, jabłonie, grusza, zarąbiste porzeczki i agresty). Warzywa trochę krócej, po 70 czuł już, że nie bardzo z jazdą samochodem, rzadziej jeździł.
No właśnie.
Utrzymywanie takiej działki do trzymania zapasów, ewentualnego lokum - jak najbardziej, wtedy odległość nie gra roli. Poza tym, pomimo iż teoretycznie "nie wolno" w samym Poznaniu z te 15 lat temu znałem z 10-15 osób, działkowiczów, emerytów , którzy do cienkiej emerytury dorabiali sobie wynajmując swoje mieszkania w blokach "biurowym mątwom", a sami cały rok mieszkali na działkach. Nikt problemów nie robił, póki był spokój. Nawet dozorca cieszył się, że przynajmniej gówniarzeria nie rozrabia i ktoś ma na wszystko oko.
Jeżeli natomiast chcemy traktować taką działkę jako miejsce produkcji zdrowej żywności - im bliżej moim zdaniem tym lepiej. Lato mamy, jakie mamy, pamiętam ile razy ojciec zrywał się o czwartej rano i przed robotą jechał na działkę podlewać grządki. Drzewa zresztą też, wszystko potrzebuje wody. Odpłaca oczywiście.
Niestety, z czasem oprysk stał się koniecznością, biologiczne metody nie wystarczały. Nie przy tylu działkach w kupie.
RODos do bardzo dobre rozwiązanie w dzisiejszych czasach, co było widać w czasach plagi kilka lat temu, jak niebotycznie skoczyła ilość chętnych na takie działki.
Owszem, może i jest to wymysł PRL, ale moim zdaniem aferę największą z tego kręcą deweloperzy. Ta działka mojego Taty (obecnie brat tam gospodarzy), jest już otoczona z dwóch stron nowoczesnymi osiedlami. Z trzeciej las, z czwartej stare osiedle Strzeszyn. Toż to dopiero kąsek....
Póki można, szukałbym takiej alternatywy, szczególnie tym, mieszkającym w mieście. Wymaga oczywiście pracy, nic się samo nie zrobi, ale i odpocząć można.
Posłuchajcie na koniec (ad rem oczywiście) przewrotnej parafrazy Epody Horacego w wykonaniu Jacka Kowalskiego
https://www.youtube.com/watch?v=RKEbe0F ... rt_radio=1