Re: Wywłaszczenie
: pt 04 sie 2023, 14:00
Echo dość głośnej w niemieckich mediach sprawy. Pewien berliński profesor twierdzi że paliwo powinno kosztować minimum 100 euro za litr "dla ochrony klimatu". Sam chwali się dojazdami do pracy rowerem ale jest też amatorem narciarstwa na krytych stokach narciarskich. Co szybko mu wytknięto. Słowo "logistyka" zapewne kojarzy mu się jedynie z jakąś paskudną chorobą weneryczną i myśli że bułeczki które kupuje co rano w lokalnym Aldi materializują się nocą na sklepowej półce. Wcale nie mając jako składowej ceny paliwa zużytego przez maszyny rolnicze do zbioru zboża, ciężarówki które dowożą je do młynów, następnie mąkę do piekarni a z tej gotowy produkt do sklepów.
No cóż, dewaluacja tytułów naukowych chyba właśnie odpala butle z podtlenkiem azotu bo gaz już dawno jest wciśnięty w podłogę.
https://www.scigacz.pl/Blisko,450,zl,za ... 47981.html
"Gregor Bachmann to profesor berlińskiego uniwersytetu, który odniósł się niedawno do rosnących cen paliw. Ale według naukowca ceny wcale nie są za wysokie, tylko zbyt… niskie.
Bachmann to kierownik Katedry Prawa Cywilnego Uniwersytetu Humboldta. Naukowiec może nie posiada wielkich zasięgów w mediach społecznościowych, ale bez wątpienia jest osobą publiczną, dlatego jego wpis na Twitterze natychmiast podchwyciły media. A teza pana profesora jest rzeczywiście mocno kontrowersyjna.
"Dobra wiadomość dla klimatu: ceny paliw znacznie rosną. Niestety nie dość mocno. Dopiero gdy litr będzie kosztował 100 euro, nasi współobywatele powoli zaczną się zastanawiać, czy możemy obejść się bez samochodu" - napisał prof. Bachmann.
Gute Nachricht fürs Klima: "Spritpreise ziehen deutlich an". Leider nicht deutlich genug - erst wenn der Liter 100 EUR oder mehr kostet, werden unsere lieben Mitbürger*innen anfangen, langsam darüber nachzudenken, ob es auch mal ohne Auto geht. pic.twitter.com/LiWvqKntCQ
— Gregor Bachmann (@bachmann_gregor) July 27, 2023
Według naukowca ochrona klimatu wymaga, aby ceny niektórych rzeczy, produktów i usług były znacznie wyższe.
Dzięki temu nie będą dostępne dla ogółu społeczeństwa, co pozwoli ochronić klimat.
"Jazda musi boleć, aby wymusić przejście na środki transportu przyjaźniejsze dla środowiska" - dowodzi Bachmann.
Pan profesor wskazuje siebie, jako osobę, która próbuje sprostać wyzwaniom ekologii i codziennie dojeżdża na uniwersytet rowerem, a jest to dystans 14 kilometrów. Ale to "poświęcenie" nie zostało docenione przez komentatorów, a kontrowersyjna teza pana profesora natychmiast spotkała się z ripostą.
Niektórzy wskazują, że łatwo mówić o ochronie środowiska, piastując bardzo dobrze płatne stanowisko, które pozwala na dużą swobodę finansową (Bachmann zarabia ok. 7500 euro miesięcznie). Inni wypominają profesorowi zachowania, które są sprzeczne z jego oficjalnie prezentowanymi poglądami.
Chodzi na przykład o zdjęcia ze stoku narciarskiego. To oczywiście nie byłoby nic złego, ale mówimy o jeździe na nartach w środku lata, na krytym stoku narciarskim, czyli de facto w gigantycznej lodówce, które bez wątpienia nie jest neutralna dla środowiska.
Moim zdaniem oburzenie komentatorów jest nieuzasadnione. Przecież Gregor Bachmann mówi wprost o ludziach o niskich lub średnich zarobkach, a nie klasie wyższej. To masy mają poświęcać się w walce o ochronę klimatu. Pan profesor natomiast będzie częściej korzystał z roweru. Doceńmy to! "
No cóż, dewaluacja tytułów naukowych chyba właśnie odpala butle z podtlenkiem azotu bo gaz już dawno jest wciśnięty w podłogę.
https://www.scigacz.pl/Blisko,450,zl,za ... 47981.html
"Gregor Bachmann to profesor berlińskiego uniwersytetu, który odniósł się niedawno do rosnących cen paliw. Ale według naukowca ceny wcale nie są za wysokie, tylko zbyt… niskie.
Bachmann to kierownik Katedry Prawa Cywilnego Uniwersytetu Humboldta. Naukowiec może nie posiada wielkich zasięgów w mediach społecznościowych, ale bez wątpienia jest osobą publiczną, dlatego jego wpis na Twitterze natychmiast podchwyciły media. A teza pana profesora jest rzeczywiście mocno kontrowersyjna.
"Dobra wiadomość dla klimatu: ceny paliw znacznie rosną. Niestety nie dość mocno. Dopiero gdy litr będzie kosztował 100 euro, nasi współobywatele powoli zaczną się zastanawiać, czy możemy obejść się bez samochodu" - napisał prof. Bachmann.
Gute Nachricht fürs Klima: "Spritpreise ziehen deutlich an". Leider nicht deutlich genug - erst wenn der Liter 100 EUR oder mehr kostet, werden unsere lieben Mitbürger*innen anfangen, langsam darüber nachzudenken, ob es auch mal ohne Auto geht. pic.twitter.com/LiWvqKntCQ
— Gregor Bachmann (@bachmann_gregor) July 27, 2023
Według naukowca ochrona klimatu wymaga, aby ceny niektórych rzeczy, produktów i usług były znacznie wyższe.
Dzięki temu nie będą dostępne dla ogółu społeczeństwa, co pozwoli ochronić klimat.
"Jazda musi boleć, aby wymusić przejście na środki transportu przyjaźniejsze dla środowiska" - dowodzi Bachmann.
Pan profesor wskazuje siebie, jako osobę, która próbuje sprostać wyzwaniom ekologii i codziennie dojeżdża na uniwersytet rowerem, a jest to dystans 14 kilometrów. Ale to "poświęcenie" nie zostało docenione przez komentatorów, a kontrowersyjna teza pana profesora natychmiast spotkała się z ripostą.
Niektórzy wskazują, że łatwo mówić o ochronie środowiska, piastując bardzo dobrze płatne stanowisko, które pozwala na dużą swobodę finansową (Bachmann zarabia ok. 7500 euro miesięcznie). Inni wypominają profesorowi zachowania, które są sprzeczne z jego oficjalnie prezentowanymi poglądami.
Chodzi na przykład o zdjęcia ze stoku narciarskiego. To oczywiście nie byłoby nic złego, ale mówimy o jeździe na nartach w środku lata, na krytym stoku narciarskim, czyli de facto w gigantycznej lodówce, które bez wątpienia nie jest neutralna dla środowiska.
Moim zdaniem oburzenie komentatorów jest nieuzasadnione. Przecież Gregor Bachmann mówi wprost o ludziach o niskich lub średnich zarobkach, a nie klasie wyższej. To masy mają poświęcać się w walce o ochronę klimatu. Pan profesor natomiast będzie częściej korzystał z roweru. Doceńmy to! "