1411 pisze: pt 07 sty 2022, 07:59
Ale kochany Bow! Kto tu mówi o nie spierdalaniu? Ja się upieram, że wystarczy nam wiedza o mydle, żeby sobie pomóc. A nie żeby siedzieć w piwni i robić wypady w opeksach. Choć sytuacje mogą być różne.
No właśnie dziubasku. Ja mówię o spier**laniu, Pietrow mówi o spier**laniu. Od samego początku tego wątku poruszany jest temat w stylu "jak przetrwać w zonie", a my wciąż nawijamy że w zonie nie masz siedzieć, tylko jeśli uda Ci się przeżyć to z niej uciekać. Nawet Bold dodał tutaj =
viewtopic.php?p=6906#p6906 co nieco od siebie. Z resztą bardzo trafnego.
Wciąż zadajesz pytania a co jeśli. Co jeśli wiatry, co jeśli popiół, jak strzepać, co zdjąć najpierw. Jeśli pech zechce, że podczas ataku będziesz poza domem i w takiej strefie w której przeszła tylko fala uderzeniowa, bądź dalszej, to jeśli uda Ci się przeżyć to masz ok 15 minut by dotrzeć do schronu, lub innego bezpiecznego miejsca. Opad jest najbardziej niebezpieczny w ciągu pierwszych kilku godzin po detonacji, kiedy wydziela najwyższe poziomy promieniowania. Potrzeba jednak czasu, aby pył zaczął opadać z powrotem do poziomu gruntu, często więcej niż 15 minut dla obszarów poza strefami objętych bezpośrednim wybuchem. Stąd reguła 15-minut. To jest ten moment byś zdołał się ukryć, lub wrócił do domu. Jeśli jesteś w domu, mycie Ci nie potrzebne, albo:
zostajesz, zabezpieczasz wszystko i czekasz na instrukcje ewakuacyjne,
albo zakładasz na siebie graty ochronne i dajesz nogę do bezpiecznego miejsca.
Nad czym tu się więcej zastanawiać?
Jeśli stało się, że jesteś poza domem, to nie wracasz. Bo to Ty, napromieniowany możesz być największym zagrożeniem dla swojej rodziny. Nie wiem jak u Was, ale ja Wojowniczkę wręcz zmuszam do treningów. Ostatnio robiliśmy sobie testy z poprawnego zakładania masek, skoro dwie MP-5 dotarły z nienacka. Mimo iż musi nosić okulary, to na wypadek czegokolwiek udało nam się dobrać soczewki. Co prawda są to najmocniejsze dostępne na rynku, a i tak za słabe, ale przynajmniej będzie widziała drogę, czytać nie musi. Uczę ją jak poradzić sobie kiedy mnie nie będzie, gdyż nie wyobrażam sobie abym pod pretekstem troski o rodzinę wrócił do domu napromieniowany. Jeśli wybuch dopadłby mnie w pracy, to mam kontener jako tako przygotowany. Są w nim zapasy, kanadyjka, śpiwór, drobny filtr kabinowy od ładowarki, który mogę szybko zamocować i zakryć kratkę wentylacyjną, podstawowe sanitaria. Mam też tubę silikonu budowlanego z pistoletem, gdybym musiał coś na szybko uszczelnić. Wywiesiłbym przed drzwi na kiju białą szmatę i wytrzymał kilka dni.
Gdyby ktoś nie wiedział to flagami też sygnalizujemy nasze potrzeby:
Biała flaga oznacza potrzebę ewakuacji.
Czerwona flaga oznacza prośbę o pomoc medyczną.
Niebieska mówi o braku wody i żywności.
Warto mieć jakieś szmaty w tych kolorach pod ręką.
W momencie kiedy dotarła by pomoc, dopiero wiedziałbym, lub planował co dalej.
Edit...
1411 pisze: pt 07 sty 2022, 07:59
P.S. długo się zastanawiałem coś się tak uparł a to kwestia stalkerowania Cię gryzła hehe. Bywa i tak że rozmawia się niby o ttm samym a jednak o czymś innym.
TAK. I wszyscy o tym mówiliśmy i nie zareagowałeś. Więc zacząłem się w końcu zastanawiać, czy nie zapytać się Ciebie wprost, czy aby na pewno w dobrym wątku prowadzimy dyskusję.
Heh... Donsa mam na Ciebie, nie odzywam się trzy dni...
