Trochę odpocząłem od tego tematu. A niestety nie jest wyczerpany.
Mina obiektowa SPM waży 3 kg z czego 1 kg to silny materiał wybuchowy MS.
Ma kształt połówki walca, jej wymiary to 280×115×75 mm.
Dwa mocne magnesy podkowiaste przywierają do metalowych konstrukcji z siłą 40-60 kg.
W zależności od użytego zapalnika mina jest szczelna do 40-60 metrów pod wodą.
Teoretycznie nie posiada samolikwidatora ani elementu nieusuwalności.
Ale możliwe że już to skorygowano. Jest to przecież ładunek typowo dywersyjny, pozostawiany wrogowi jako niespodzianka na oddawanym mu terenie lub używany przez dywersantów.
Trzeba też pamiętać o delikatności zapalników czasowych serii WZD-M1.
Na powierzchni SPM może wybić 20 cm dziurą w blasze stalowej grubości 16 mm a 15 cm w 30 mm.
W zanurzeniu potrafi wybić w 5 mm blasze otwór wielkości 0.8 metra kwadratowego, w 8 mm 0.4 metra kwadratowego.
Tutaj jeszcze małe przypomnienie zasady działania zapalników.
WZD-M1 (VZD-1M) działające na zasadzie ścinania ołowianej pastylki przez ostrą pętle z drutu.
Jest niezawodny, ale czas jego działania to spora loteria.
Przykładowo czas cięcia elementu metalowego nr 2 w temperaturze +40 wynosi od 3 do 52 minut, a przy -40 stopniach od 15 godzin i 22 minut do 59 godzin.
W zestawie z zapalnikiem jest sześć pastylek o różnej twardości.
Pozwalają regulować teoretyczny czas działania od ok 5 minut (nie malowana) do ok 800 godzin (brązowa).
Oczywiście z sporym rozrzutem, ale daje to pojęcie o możliwościach miny.
Rosyjskie instrukcje zabraniają jej rozbrajania jeśli minęło więcej jak 1/3 nastawionego czasu.
Z jednej strony przez rozstrzał czasowy przyrodzony dla tych zapalników, z drugiej przez to że wtedy byle wstrząs może spowodować że nadcięta już pastylka puści szybciej.
Czemu tak archaiczny pomysł na zapalnik czasowy jest nadal w użyciu?
Jest trochę powodów.
Po pierwsze, mechaniczne zegary są głośne i trudne do wytłumienia.
Choć nadal w użyciu, przykład zapalnika WZD-20M który można nastawić na czas detonacji od 1 do 20 godzin i jest wodoodporny do głębokości 40 metrów.
Używa się go zamiennie z WZD-1M
Pod drugie, rozwiązania chemiczne, np kwas przegryzający drucik trzymający napiętą iglice wcale nie są bardziej precyzyjne.
Po trzecie, zegary elektroniczne są ciche i dokładne ale łatwe do dezaktywacji silnym impulsem elektromagnetycznym.
Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie by miner posiadający takie zapalniki zaimprowizował podobne do SPM ładunki dywersyjne z zwykłych kostek trotylu amunicji saperskiej czy wybuchowego plastiku. Do tego trytki, drut, taśma dwustronna lub mocny klej.
Albo nawet nie.
Po prostu zapalnik WZD-1M wciśnięty w 75 gramowy nabój strzałowy trotylu i wrzucony do porzuconej beczki paliwa w składzie takich, baku pojazdu itd.
Ładunek obiektowy/dywersyjny nie musi być duży.
Starczy że jest sprytnie umieszczony.
Zamiast beczek z paliwem może być pod stertą worków z nawozem amonowym, który odpowiednio mocno zainicjowany wybucha nawet bez domieszek paliwa, w silosie pełnym pyłu zbożowego, pomiędzy butlami z gazem, na zboczu gdzie eksplozja doprowadzi do niszczącej lawiny, przy ważnym gazociągu lub przewodach linii energetycznej...
Saperzy to jedni z najbardziej kreatywnych z żołnierzy.
