Dokonane przez ,,Czarna Godzina" tłumaczenie rosyjskiego poradnika dla żołnierzy biorących udział w wojnie na Ukrainie.
https://share.google/tnWNtcR8DUnyC3iSf
Doświadczenia z wojny na Ukrainie
-
Ramzan Szimanow
- Posty: 2734
- Rejestracja: czw 27 sty 2022, 10:49
- Kontakt:
-
Ramzan Szimanow
- Posty: 2734
- Rejestracja: czw 27 sty 2022, 10:49
- Kontakt:
Za https://defence24.pl/polityka-obronna/s ... r912Q1xVvg
,,Strzelby gładkolufowe, które jeszcze niedawno były często przedstawiane jako proste i skuteczne narzędzie do zwalczania dronów FPV, coraz częściej okazują się niewystarczające wobec bezzałogowców nowej generacji, wykorzystywanych na froncie.
Problem nie dotyczy już tylko samej skuteczności trafienia, ale także bezpieczeństwa żołnierzy, którzy używają broni przeciwko coraz cięższym i bardziej destrukcyjnym celom.
O sprawie informował Roman Donik, szef grupy szkoleniowo-instruktażowej w 151. Centrum Szkoleniowym Sił Zbrojnych Ukrainy.
Zwrócił on uwagę, że w praktyce bojowej narosły zbyt duże oczekiwania wobec strzelb jako uniwersalnej odpowiedzi na drony.
Jego obserwacje zostały następnie potwierdzone i rozwinięte przez analityków kanału About Weapons, którzy od dłuższego czasu opisują zmiany w charakterze zagrożeń ze strony bezzałogowców.
Pojawiły się przypadki użycia takich dronów w sposób bardzo precyzyjny. Operatorzy mieli kierować je przez otwory w siatkach maskujących, a także prowadzić je nisko nad drogami lub wzdłuż infrastruktury, co utrudnia ich wykrycie i zestrzelenie.
Kluczowym problemem, na który zwraca uwagę Donik, jest kwestia użycia strzelb w momencie, gdy dron znajduje się już bardzo blisko. W przypadku dużych 15-calowych konstrukcji dystans 10–15 metrów od detonacji ładunku może być śmiertelny dla żołnierza. Energia wybuchu i masa materiału wybuchowego są na tyle duże, że nawet skuteczne zestrzelenie w bliskiej odległości może skończyć się eksplozją w bezpośrednim sąsiedztwie stanowiska strzeleckiego. Strzelba przestaje być bezpiecznym narzędziem obrony. Jeśli dron zostanie trafiony zbyt późno, jego zniszczenie może nastąpić już w strefie rażenia własnej pozycji. To zmienia całkowicie ocenę ryzyka, ponieważ wcześniej zakładano, że nawet bliski strzał daje jeszcze pewien margines bezpieczeństwa.
Pojawiły się przypadki użycia takich dronów w sposób bardzo precyzyjny. Operatorzy mieli kierować je przez otwory w siatkach maskujących, a także prowadzić je nisko nad drogami lub wzdłuż infrastruktury, co utrudnia ich wykrycie i zestrzelenie.
Kluczowym problemem, na który zwraca uwagę Donik, jest kwestia użycia strzelb w momencie, gdy dron znajduje się już bardzo blisko.
W przypadku dużych 15-calowych konstrukcji dystans 10–15 metrów od detonacji ładunku może być śmiertelny dla żołnierza.
Energia wybuchu i masa materiału wybuchowego są na tyle duże, że nawet skuteczne zestrzelenie w bliskiej odległości może skończyć się eksplozją w bezpośrednim sąsiedztwie stanowiska strzeleckiego.
Strzelba przestaje być bezpiecznym narzędziem obrony.
Jeśli dron zostanie trafiony zbyt późno, jego zniszczenie może nastąpić już w strefie rażenia własnej pozycji.
To zmienia całkowicie ocenę ryzyka, ponieważ wcześniej zakładano, że nawet bliski strzał daje jeszcze pewien margines bezpieczeństwa.
Z tego powodu coraz częściej na Ukrainie podnosi się konieczność zmiany taktyki.
W przypadku dużych dronów FPV zaleca się unikanie walki na bardzo krótkim dystansie i zamiast tego używanie standardowej broni automatycznej z lufą gwintowaną, prowadząc ogień z większej odległości i z osłony.
Takie podejście ma zwiększyć szanse na neutralizację zagrożenia zanim dron zbliży się do pozycji żołnierzy.
Broń gwintowana pozwala na skuteczniejsze prowadzenie ognia na dystansach rzędu 50–100 metrów, co daje większy margines bezpieczeństwa niż strzelba używana w bezpośredniej bliskości celu.
W takich warunkach możliwe jest wcześniejsze zniszczenie drona, zanim wejdzie on w strefę krytycznego zagrożenia.
Mimo tych zmian nadal zdarzają się sytuacje, w których mobilne zespoły ogniowe są wyposażone wyłącznie w strzelby i nie posiadają broni automatycznej. W takich warunkach ich możliwości obrony przed nowoczesnymi dronami są znacząco ograniczone, co dodatkowo zwiększa ryzyko na polu walki."
Moim zdaniem artykuł trochę czuć wręcz pierwszowojennym ,,Jak te szwejki śmią woleć używać granatów ręcznych od tych wspaniałych, dalekonośnych karabinów które opracowaliśmy dla nich jeszcze przed wojną."
Starzy sztabowcy trzęsą się żeby wykazać nieskuteczność strzelb na przykładzie dużych dronów kamikadze według artykułu używanych głównie do niszczenia umocnień i atakowania pojazdów.
Przy okazji wychodzi że strzelby stały się podstawowym uzbrojeniem wielu zespołów operujących w terenie.
A odpowiedzią wielu żołnierzy na większe drony kamikadze uzupełniające wcześniejsze bombowce ,,Baba Jaga" zrzucające ładunki na bazie min TM62M i małe fpv jest po prostu używanie grubszego śrutu.
Pokrywa się to z doniesieniami o coraz częstszym używaniu przeciw dronom loftek 6 mm.
Typowy nabój 12/70 mieści 27 takich, 12/76 aż 54 ale niekoniecznie ma gęstsze pokrycie.
Za to kopie zdecydowanie mocniej.
Ogółem, wychodzi że układ gdzie w ,,dwójce" jeden żołnierz ma strzelbę a drugi karabinek automatyczny z celownikiem termowizyjnym jest uniwersalny.
A w ,,czwórce" dwie śrutówki, karabinek i karabin maszynowy też będzie niegłupi.
,,Strzelby gładkolufowe, które jeszcze niedawno były często przedstawiane jako proste i skuteczne narzędzie do zwalczania dronów FPV, coraz częściej okazują się niewystarczające wobec bezzałogowców nowej generacji, wykorzystywanych na froncie.
Problem nie dotyczy już tylko samej skuteczności trafienia, ale także bezpieczeństwa żołnierzy, którzy używają broni przeciwko coraz cięższym i bardziej destrukcyjnym celom.
O sprawie informował Roman Donik, szef grupy szkoleniowo-instruktażowej w 151. Centrum Szkoleniowym Sił Zbrojnych Ukrainy.
Zwrócił on uwagę, że w praktyce bojowej narosły zbyt duże oczekiwania wobec strzelb jako uniwersalnej odpowiedzi na drony.
Jego obserwacje zostały następnie potwierdzone i rozwinięte przez analityków kanału About Weapons, którzy od dłuższego czasu opisują zmiany w charakterze zagrożeń ze strony bezzałogowców.
Pojawiły się przypadki użycia takich dronów w sposób bardzo precyzyjny. Operatorzy mieli kierować je przez otwory w siatkach maskujących, a także prowadzić je nisko nad drogami lub wzdłuż infrastruktury, co utrudnia ich wykrycie i zestrzelenie.
Kluczowym problemem, na który zwraca uwagę Donik, jest kwestia użycia strzelb w momencie, gdy dron znajduje się już bardzo blisko. W przypadku dużych 15-calowych konstrukcji dystans 10–15 metrów od detonacji ładunku może być śmiertelny dla żołnierza. Energia wybuchu i masa materiału wybuchowego są na tyle duże, że nawet skuteczne zestrzelenie w bliskiej odległości może skończyć się eksplozją w bezpośrednim sąsiedztwie stanowiska strzeleckiego. Strzelba przestaje być bezpiecznym narzędziem obrony. Jeśli dron zostanie trafiony zbyt późno, jego zniszczenie może nastąpić już w strefie rażenia własnej pozycji. To zmienia całkowicie ocenę ryzyka, ponieważ wcześniej zakładano, że nawet bliski strzał daje jeszcze pewien margines bezpieczeństwa.
Pojawiły się przypadki użycia takich dronów w sposób bardzo precyzyjny. Operatorzy mieli kierować je przez otwory w siatkach maskujących, a także prowadzić je nisko nad drogami lub wzdłuż infrastruktury, co utrudnia ich wykrycie i zestrzelenie.
Kluczowym problemem, na który zwraca uwagę Donik, jest kwestia użycia strzelb w momencie, gdy dron znajduje się już bardzo blisko.
W przypadku dużych 15-calowych konstrukcji dystans 10–15 metrów od detonacji ładunku może być śmiertelny dla żołnierza.
Energia wybuchu i masa materiału wybuchowego są na tyle duże, że nawet skuteczne zestrzelenie w bliskiej odległości może skończyć się eksplozją w bezpośrednim sąsiedztwie stanowiska strzeleckiego.
Strzelba przestaje być bezpiecznym narzędziem obrony.
Jeśli dron zostanie trafiony zbyt późno, jego zniszczenie może nastąpić już w strefie rażenia własnej pozycji.
To zmienia całkowicie ocenę ryzyka, ponieważ wcześniej zakładano, że nawet bliski strzał daje jeszcze pewien margines bezpieczeństwa.
Z tego powodu coraz częściej na Ukrainie podnosi się konieczność zmiany taktyki.
W przypadku dużych dronów FPV zaleca się unikanie walki na bardzo krótkim dystansie i zamiast tego używanie standardowej broni automatycznej z lufą gwintowaną, prowadząc ogień z większej odległości i z osłony.
Takie podejście ma zwiększyć szanse na neutralizację zagrożenia zanim dron zbliży się do pozycji żołnierzy.
Broń gwintowana pozwala na skuteczniejsze prowadzenie ognia na dystansach rzędu 50–100 metrów, co daje większy margines bezpieczeństwa niż strzelba używana w bezpośredniej bliskości celu.
W takich warunkach możliwe jest wcześniejsze zniszczenie drona, zanim wejdzie on w strefę krytycznego zagrożenia.
Mimo tych zmian nadal zdarzają się sytuacje, w których mobilne zespoły ogniowe są wyposażone wyłącznie w strzelby i nie posiadają broni automatycznej. W takich warunkach ich możliwości obrony przed nowoczesnymi dronami są znacząco ograniczone, co dodatkowo zwiększa ryzyko na polu walki."
Moim zdaniem artykuł trochę czuć wręcz pierwszowojennym ,,Jak te szwejki śmią woleć używać granatów ręcznych od tych wspaniałych, dalekonośnych karabinów które opracowaliśmy dla nich jeszcze przed wojną."
Starzy sztabowcy trzęsą się żeby wykazać nieskuteczność strzelb na przykładzie dużych dronów kamikadze według artykułu używanych głównie do niszczenia umocnień i atakowania pojazdów.
Przy okazji wychodzi że strzelby stały się podstawowym uzbrojeniem wielu zespołów operujących w terenie.
A odpowiedzią wielu żołnierzy na większe drony kamikadze uzupełniające wcześniejsze bombowce ,,Baba Jaga" zrzucające ładunki na bazie min TM62M i małe fpv jest po prostu używanie grubszego śrutu.
Pokrywa się to z doniesieniami o coraz częstszym używaniu przeciw dronom loftek 6 mm.
Typowy nabój 12/70 mieści 27 takich, 12/76 aż 54 ale niekoniecznie ma gęstsze pokrycie.
Za to kopie zdecydowanie mocniej.
Ogółem, wychodzi że układ gdzie w ,,dwójce" jeden żołnierz ma strzelbę a drugi karabinek automatyczny z celownikiem termowizyjnym jest uniwersalny.
A w ,,czwórce" dwie śrutówki, karabinek i karabin maszynowy też będzie niegłupi.
-
Ramzan Szimanow
- Posty: 2734
- Rejestracja: czw 27 sty 2022, 10:49
- Kontakt:
Irytujący historyk i początek jego cyklu o dronach.
https://youtu.be/paBienK15z4?si=gfdShCkHfYAPZwlF
https://youtu.be/paBienK15z4?si=gfdShCkHfYAPZwlF
-
Ramzan Szimanow
- Posty: 2734
- Rejestracja: czw 27 sty 2022, 10:49
- Kontakt:
Za https://www.facebook.com/share/p/1CeQzUn4hC/
,,Po upływie 7 dni udało się siłami Fundacji W międzyczasie ewakuować do Polski naszego rannego w strefie śmierci medyka bojowego. Obrażenia jakie odniósł były efektem drona pułapki (żduna), który wylatując za zakrętu dał dosłownie sekundy na reakcje przemieszczającemu się medykowi.
Strzał ze strzelby najprawdopodobniej zmienił tor lotu drona, jaki zatoczył łuk i spadł dwa metry od naszego wolontariusza.
Drugiego strzału nie było - strzelba się zacięła. Po eksplozji jaka usiała odłamkami jego ręce i nogi odczołgał się na pobocze, gdzie krzykiem udało mu się ściągnąć uwagę przejeżdżających quadem żołnierzy.
Zanim jednak trafił on w Polsce w ręce lekarzy a zarazem medyków fundacji, musiał czekać na możliwość wywiezienia z punktu stabilizacji. Pomimo kilkukrotnej próby, proces ewakuacji był przerywany przez wzmożoną aktywność dronów przeciwnika.
Kiedy opancerzone i okratowane MRAPy wycofywały się po trafieniu, ranni i ekipa punktu stabilizacji musieli wracać do podziemnego schronienia oczekując tam na kolejną okazję. Ewakuacja ze strefy walk w końcu się udała, a nasza ratowniczka medyczna przeprowadziła proces ewakuacji rannego do kraju, gdzie będzie odpoczywał dając ranom czas na gojenie się.
Ta próba ognia uwidoczniła wiele kwestii. Przede wszystkim, potwierdziła sprawność procedur fundacji oraz profesjonalizm jej wolontariuszy w walce o życie i zdrowie członków stada jakim jesteśmy.
Te chwile utwierdziły nas w przekonaniu, że razem mamy wystarczająco dużo sił do kontynuacji naszej misji mimo pogarszającej się sytuacji w strefie walk oraz możliwości pozyskiwania środków do dalszych działań. Działań, jakie w każdej chwili mogą się skończyć nie tylko ranami i kalectwem, ale i śmiercią."
,,Po upływie 7 dni udało się siłami Fundacji W międzyczasie ewakuować do Polski naszego rannego w strefie śmierci medyka bojowego. Obrażenia jakie odniósł były efektem drona pułapki (żduna), który wylatując za zakrętu dał dosłownie sekundy na reakcje przemieszczającemu się medykowi.
Strzał ze strzelby najprawdopodobniej zmienił tor lotu drona, jaki zatoczył łuk i spadł dwa metry od naszego wolontariusza.
Drugiego strzału nie było - strzelba się zacięła. Po eksplozji jaka usiała odłamkami jego ręce i nogi odczołgał się na pobocze, gdzie krzykiem udało mu się ściągnąć uwagę przejeżdżających quadem żołnierzy.
Zanim jednak trafił on w Polsce w ręce lekarzy a zarazem medyków fundacji, musiał czekać na możliwość wywiezienia z punktu stabilizacji. Pomimo kilkukrotnej próby, proces ewakuacji był przerywany przez wzmożoną aktywność dronów przeciwnika.
Kiedy opancerzone i okratowane MRAPy wycofywały się po trafieniu, ranni i ekipa punktu stabilizacji musieli wracać do podziemnego schronienia oczekując tam na kolejną okazję. Ewakuacja ze strefy walk w końcu się udała, a nasza ratowniczka medyczna przeprowadziła proces ewakuacji rannego do kraju, gdzie będzie odpoczywał dając ranom czas na gojenie się.
Ta próba ognia uwidoczniła wiele kwestii. Przede wszystkim, potwierdziła sprawność procedur fundacji oraz profesjonalizm jej wolontariuszy w walce o życie i zdrowie członków stada jakim jesteśmy.
Te chwile utwierdziły nas w przekonaniu, że razem mamy wystarczająco dużo sił do kontynuacji naszej misji mimo pogarszającej się sytuacji w strefie walk oraz możliwości pozyskiwania środków do dalszych działań. Działań, jakie w każdej chwili mogą się skończyć nie tylko ranami i kalectwem, ale i śmiercią."
